Moja pielęgnacja

February 01, 2018


Hej! Jakiś czas temu pisałam, że planuję nieco poszerzyć tematykę i już Wam mówię dlaczego. Pytania jakie najczęściej dostaję to pytania o moją pielęgnację - co robię, że mam "taką piękną cerę", włosy, a nawet co robię, że mam tak zadbane dłonie (?). Nie sądziłam, że kogoś mogą takie rzeczy interesować, oczywiście bardzo miło mi to czytać i na każdy mail lub wiadomość staram się wyczerpująco odpisywać, ale przydałoby się małe sprostowanko - dzisiaj na tapecie będzie cera - mojej daleko do ideału i chciałabym żeby to było jasne. Na zdjęciach zawsze mam makijaż i być może stąd takie wrażenie, ale po to właśnie on jest, żeby ewentualne mankamenty ukrywać. Z kolei żeby makijaż dobrze wyglądał, skóra musi być odpowiednio przygotowana. W związku z tym, w dzisiejszym poście chciałabym podsumować moją pielęgnację twarzy w minionym roku i podzielić się z Wami moimi kosmetycznymi ulubieńcami. Może z czasem poruszę także temat włosów? Zobaczymy. Od razu ostrzegam, że ten post będzie bardzo długi, ale skoro już się do tego zabrałam, zrobię to porządnie.

Zacznę od tego, że mam hopla na punkcie czytania etykiet. Od dawien dawna nie zdarzyło mi się kupić jakiegokolwiek produktu bez czytania jego składu. Na TEJ stronie można zrobić analizę dowolnego kosmetyku, wystarczy skopiować i wkleić tam jego skład. Moja cera jest sucha na policzkach, przetłuszczająca się w strefie T, wrażliwa, płytko unaczyniona. Oprócz tego jestem alergikiem i moja skóra źle reaguje na silne detergenty i niektóre składniki. Suche skórki nie są mi obce, czasami nawet całe suche placki, a to nieproszony gość wyskoczy (albo kilku), nie ma nudy. Krótko mówiąc, jak nie urok to wiecie co...


Oczyszczanie 

Przez wiele lat, na polecenie dermatologa starałam się unikać wody podczas oczyszczania twarzy. I w tym przypadku płyny micelarne to dla mnie produkt prawie idealny. Prawie. Bardzo przykładam się do demakijażu i żeby zrobić to dobrze za pomocą płynu micelarnego i wacików, potrzeba trochę czasu i cierpliwości (i wielu wacików). A ja nie należę do cierpliwych. Jest to jednak delikatniejsza opcja niż żel i lepiej się sprawdza teraz zimą, kiedy moja cera jest bardziej przesuszona i podrażniona. Mam dwa sprawdzone płyny i oba lubię tak samo. Różnice: cena i dostępność.



Żeli do twarzy zaczęłam używać, bo jest to dużo szybsze i wygodniejsze. Uwielbiam szybki prysznic i kiedy mogę "załatwić" wszystko za jednym zamachem. Jednak zanim znalazłam odpowiednie produkty, minęło kilka ładnych lat. I szczerze, była to droga przez mękę, pełna pieczenia, podrażnień, przesuszeń i finalnie wracania posłusznie do płynów micelarnych. Na początku minionego roku nawinął mi się pod ręce żel micelarny firmy Tołpa i był pierwszym, z którym naprawdę się polubiłam. Jest bardzo delikatny, po użyciu nie ma uczucia ściągnięcia skóry. Jedyna rzecz, do której jestem w stanie się przyczepić to fakt, że czasami muszę myć nim buzię dwa razy żeby zmyć dobrze makijaż przez co jest niewydajny. Mój sposób - po umyciu twarzy żelem, przecieram ją rękawicą Glov i gotowe. Co do rękawicy - jest przeznaczona do zmywania makijażu samą wodą, ale w moim przypadku to nie do końca się sprawdza. Czasami robię nią delikatny peeling.




Drugi żel - polecony przez panią w aptece - firmy Ducray miał być dla mojego chłopaka, ale skończyło się jak zwykle i w rezultacie go nie używał. Butla 400 ml - szkoda żeby się zmarnował, więc spróbowałam, ale za pierwszym razem jakoś mi nie podpasował. Niby nie szczypał i nie ściągał, ale dalej używałam wyżej wymienionego ulubieńca. Leżał tak do czasu, kiedy skończył mi się żel z Tołpy, więc zrobiłam do niego drugie podejście i używam go do tej pory. Tu wystarczy niewielka ilość i dokładnie zmywa cały makijaż. Jednak teraz zimą, kiedy mam bardziej suchą cerę, używam go rzadziej, naprzemiennie z płynem micelarnym.





Tonik

Po umyciu twarzy następnym krokiem jest tonik, którego głównym zadaniem jest przywrócenie odpowiedniego pH skórze. Pomijając ten etap narażamy się w przypadku zbyt zasadowego pH na suchość, nadwrażliwość i warunki sprzyjające rozwojowi infekcji, a w przypadku zbyt kwaśnego na nadmierną produkcję sebum i powstawanie zaskórników. Mam dwa ulubione toniki. Pierwszy to Ziaja liście manuka z nawilżającym kwasem laktobionowym i złuszczającym migdałowym. Czy zwęża pory? Ciężko stwierdzić, bo moje nie są mocno rozszerzone. To tylko tonik, cudów nie oczekujmy. Uważam, że jest to dobry i tani produkt, który nie podrażnia (mojej) wrażliwej cery. Drugi - różany tonik Evree poleciła mi koleżanka. Krótki, przyjemny skład, polska marka - czego chcieć więcej? Czasami używam go na makijaż jako spray fiksujący i tak też się spisuje. Jestem fanką opakowań w formie sprayu - nic mnie rano tak nie cuci jak spryskanie twarzy chłodnym tonikiem. Latem, żeby orzeźwić się w ciągu dnia używałam dużo wody termalnej. Format podróżny wystarczył mi na całe wakacje, nawet jeszcze trochę zostało, choć psikałam się namiętnie.










                    Evree, Magic Rose różany tonik                             Avène, woda termalna


Nawilżanie

Jeżeli, któregoś razu mieliście tak, że po nałożeniu kremu przykładowo Garnier buzia paliła Was żywym ogniem to piątka, wiecie o co chodzi. Będąc nastolatką próbowałam wielu kremów z Rossmanna i zwykle historia kończyła się tak samo. Później miałam fazę na kosmetyki naturalne. Czytając pozytywne recenzje na wielu blogach, pewnego razu zamówiłam sobie dwa zestawy krem + żel do twarzy z Sylveco. I każdy z nich powodował u mnie reakcję alergiczną w postaci swędzących, czerwonych krostek. Etap zamawiania półproduktów i robienia kosmetyków samemu też mam za sobą. Ostatnim przystankiem był dermatolog, który polecił mi przerzucić się na kremy apteczne. Od tamtej pory tak już zostało. Nie byłabym sobą gdybym nie eksperymentowała, dlatego od czasu do czasu zmieniam kremy, próbuję nowych, albo wracam do dawnych ulubieńców. Aktualnie mam trzy nawilżające kremy na dzień i każdy z nich jest inny. Jasna sprawa, że nie używam wszystkich na raz. Chodzi o to żeby "słuchać" swojej skóry i dostarczać jej tego czego aktualnie potrzebuje.



La Roche Posay Toleriane Ultra to krem, którego używam najdłużej i zawsze do niego wracam. Bardzo dobrze nawilża, a przy tym łagodzi podrażnioną skórę i zostawia lekki film.

Avène Cleanance Hydra - lekka formuła, dobrze nawilża, a przy tym nie zostawia filmu, idealny pod makijaż.

Ziaja kuracja dermatologiczna AZS krem kojący nawilżający dostałam w prezencie razem z olejkiem do kąpieli i balsamem z tej samej serii (również godne polecenia). Długo leżał zanim się za niego zabrałam i teraz trochę mi głupio, bo okazał się być naprawdę dobrym kremem. Jest treściwy, idealny na obecną porę roku, zostawia lekko tłusty film, ale powinnam już wcześniej nadmienić, że mi to w kremach nie przeszkadza, szczególnie zimą. Duży plus za cenę w porównaniu do reszty ekipy.

Avène Cicalfate to krem do zadań specjalnych. Był moim remedium, kiedy dwa lata temu na wakacjach doznałam poparzenia słonecznego drugiego stopnia. Nie wiem czy jesteście w stanie to sobie wyobrazić, ale może lepiej tego nie róbcie. No dobra... Wyglądałam jak spuchnięty potworek z bąblami wypełnionymi surowicą na całej twarzy, a później z odpadającymi strupami jak zrzucający skórę wąż. Wzdryga mnie na samo wspomnienie. Byliśmy na wakacjach, ludzie patrzyli na mnie jak na małpkę w zoo. Nie było to ani łatwe ani przyjemne, bolało, a do tego bałam się, że zostaną blizny. Z drugiej strony to była dla mnie cenna lekcja, od tamtej pory mam do siebie większy dystans. Cicalfate to krem regenerujący i antybakteryjny, co jest szczególnie ważne przy uszkodzeniach. W tamtej sytuacji sprawdził się rewelacyjnie i teraz zawsze używam go na wszelkiego rodzaju podrażnienia, suchości, nawet po depilacji.

Jeśli chodzi o krem pod oczy to nie mam ulubionego, cały czas szukam, próbuję nowych, więc nie będę się wypowiadać.


Złuszczanie - peeling

Jak już wcześniej pisałam, rogowaciejący naskórek czyli "suche skórki" to mój odwieczny problem. Z racji wrażliwej skóry i naczynek źle znoszę peelingi mechaniczne, dlatego odpuściłam je sobie dawno temu. Jedynie czasami przecieram mocniej twarz rękawicą Glov. Przerobiłam wiele peelingów enzymatycznych i najlepszy jaki do tej pory udało mi się znaleźć to maska enzymatyczna naszej rodzimej firmy Ava. Raz w tygodniu nakładam na oczyszczoną twarz, zostawiam na 15 minut i zmywam letnią wodą, masując lekko skórę. Świetnie usuwa zrogowaciały naskórek, buzia po niej jest promienna i wygładzona. Stosuję od przeszło dwóch lat i nie szukam niczego nowego.






                                                                                       Ava Laboratorium, Maska enzymatyczna


Niedoskonałości 

Pomimo, suchości i wrażliwości mojej cery, niedoskonałości cyklicznie się na niej pojawiają, dlatego od kilku lat używam na noc kremów z kwasami. Najbardziej upodobałam sobie serię Effaclar La Roche-Posay. Najpierw był Effaclar Duo stara formuła, później Effaclar K, a aktualnie używam nowej formuły Effaclar Duo [+]. To krem złuszczający (LHA, kwas salicylowy), regulujący wydzielanie sebum (cynk, krzemionka, kwas linolowy), redukujący przebarwienia potrądzikowe (Procerad), antybakteryjny i przeciwgrzybiczy (piroktonian olaminy), przeciwzapalny (niacynamid). Stosuję go na noc co drugi lub trzeci dzień, ponieważ jest nieco drażniący i w innym przypadku robił mi krzywdę. Nakładam go czasami tylko na strefę T, a czasami na całą twarz, to zależy od umiejscowienia niedoskonałości. Zostawiam go na 30 minut, po tym czasie nakładam krem nawilżający, wtedy rano nie wyglądam jak po wylince.

W pozostałe dni używam kremu mikrozłuszczającego Ziaja liście manuka, który jest o wiele łagodniejszy. Ma właściwości lekko złuszczające i przeciwtrądzikowe (3% kwas migdałowy), antybakteryjne (ekstrakt z liści manuka), lekko ściągające i łagodzące (glukonian cynku). Lubię go, moja buzia jest po nim ładnie wygładzona, skóra sprężysta, zaobserwowałam nawet lekkie nawilżenie. Tu nie nakładam już kremu nawilżającego.

Trzeci i ostatni agent do walki z nieproszonymi gośćmi to Epiduo - żel do stosowania miejscowego. Lek jest na receptę, przepisał mi go dermatolog, Zużyłam kilka tubek w przeciągu ostatnich lat. U mnie się sprawdza, nie mam innego doświadczenia z lekami na trądzik.



 

Ochrona przeciwsłoneczna

Stosując kosmetyki z zawartością kwasów lub innych, które uwrażliwiają naszą cerę konieczne jest używanie produktów chroniących przed promieniowaniem UV. Nikt z nas nie chce przebarwień, zmian hiperpigmentacyjnych, oznak przedwczesnego starzenia się skóry, a tym bardziej poparzeń - jak to było w moim przypadku. Od lat po kremie nawilżającym nakładam na twarz krem z filtrem - czy to wiosna czy lato, jesień czy zima. I tego jednego dnia nałożyłam filtr na całe ciało, zapominając o twarzy. Drugi dzień wczasów, pogoda taka sobie, ciepło, ale słońce co chwilę za chmurami, wiał mocny wiatr. Leżałam sobie przy basenie na leżaczku, czytałam książkę, opalałam się, a jak słońce zachodziło, przykrywałam się po szyję ręcznikiem. Wieczorem nabijali się ze mnie, że spiekłam się na raczka, a dwa dni później wylądowałam odwodniona i z poparzeniem w szpitalu. Tak więc zachęcam podchodzić do tego tematu na poważnie.

Moje kremy z filtrem:
Vichy Idéal Soleil matujący krem do twarzy SPF 50 - lekka formuła, nie świeci się jak typowy krem z filtrem, lubię go używać z bardziej treściwym kremem nawilżającym, bo bez niego jest dla mnie za suchy.

Vichy Idéal Soleil Bronze SPF 50 - również lekka formuła, ale bardziej nawilżająca, skóra lekko błyszczy się po aplikacji, brązowienia nie zauważyłam 😉

Avène Refleks słoneczny SPF 50+ - bardziej gęsta konsystencja w porównaniu do reszty, ale nie świeci się na twarzy, ma mocno kwiatowy zapach, który niekoniecznie mi pasuje, za to bardzo lubię jego płaskie opakowanie, wszędzie się zmieści. Jest warty polecenia, ale u mnie lepiej sprawdzają się kremy z Vichy.



Aktualnie nie używam żadnego serum do twarzy, przymierzam się do wypróbowania dobrego serum z witaminą C, na razie robię research. To byłoby na tyle w temacie kosmetyków. Dajcie znać jak wygląda Wasza pielęgnacja. Może macie coś wartego polecenia? Buziaki! 

You Might Also Like

2 comments

  1. Świetny wpis. Więcej takich zdecydowanie!
    Masz jakiś "grafik" zabiegów pielegnacyjnych na twarz, ciało,włosy itp czy robisz to wtedy gdy masz ochotę i czas? Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki, tak będzie! Grafiku nie, ale ciało samo się domaga, kiedy nie robię czegoś dłuższy czas, na przykład peelingu. Najczęściej widzę, że jest ten martwy naskórek i w przypadku twarzy makijaż przez to źle wygląda, wtedy wiem, że muszę go zrobić - średnio jest to raz na tydzień lub dwa. Włosy podobnie, kiedy widzę, że są bardziej suche to nakładam olej, zostawiam na dłużej maskę, itd. Lubię takie zabiegi więc ochota zawsze jest, tylko z czasem gorzej. Pozdrawiam :)

      Delete